
To był dreszczowiec, który trzymał w napięciu do ostatniej sekundy. Mimo ambitnej walki i prowadzenia w pierwszej połowie, szczypiorniści AZS UZ ulegli ekipie Real Astromal Leszno 27:29 (14:13) w swoim ostatnim meczu domowym sezonu.
Choć akademicy prowadzili do przerwy 14:13, a momentami ich przewaga wynosiła nawet cztery bramki (11:7), kryzys przyszedł po zmianie stron. Seria czterech straconych goli z rzędu podcięła gospodarzom skrzydła. Mimo kapitalnej postawy Szymona Jeżowskiego (11 bramek), w kluczowych momentach zabrakło zimnej krwi.
– Na drugą połowę wyszliśmy jak nie my. To był mecz na wyciągnięcie ręki, ale zabrakło chłodnej głowy – podsumował zawiedziony Kacper Zyber.
W końcówce AZS rzucił się do odrabiania strat, lecz mur postawiony przez bramkarza gości okazał się nie do przebicia. – Niestety to drużyna z Leszna zabiera trzy punkty. Chcieliśmy ładnie pożegnać się z kibicami, ale zostajemy bez punktów – dodał Zyber. Przed nami jeszcze wyjazdy do Buku i Nowej Soli.