Horror z happy endem w Kościanie! Akademicy wyrwali zwycięstwo po karnych

To był mecz dla ludzi o mocnych nerwach. Zielonogórscy szczypiorniści po niezwykle zaciętej batalii pokonali na wyjeździe MKS Tęczę Kościan. O losach dwóch punktów zadecydowała „wojna nerwów” w rzutach karnych, z której zwycięsko wyszli zawodnicy Olimpu AZS UZ.

Bitwa na szczycie emocji

Od pierwszej minuty kibice zgromadzeni w hali w Kościanie oglądali klasyczny pojedynek „gol za gol”. Żadna z drużyn nie potrafiła wypracować bezpiecznej przewagi, a na tablicy wyników co chwilę widniał remis. Do przerwy minimalnie lepsi byli gospodarze, schodząc do szatni z prowadzeniem 18:17.

Przebudzenie AZS-u i popis Jeżowskiego

Druga połowa zaczęła się od kontynuacji twardej walki, jednak po dziesięciu minutach impas został przełamany. Inicjatywę przejęli zielonogórzanie, którzy odskoczyli rywalom na cztery trafienia. Kluczem do sukcesu okazała się skuteczność Szymona Jeżowskiego – bezlitośnie wykorzystywał on każdą lukę w środkowej strefie obrony Tęczy.

Dramatyczna końcówka i mur w bramce

MKS nie zamierzał jednak składać broni. Końcówka spotkania to prawdziwy rollercoaster. Kościanianie rzucili się do odrabiania strat i w ostatnich pięciu minutach zdołali wyrównać stan meczu.

W samej końcówce piłkę meczową na ręku miał Kacper Zyber. Skrzydłowy AZS-u znalazł się w wybornej sytuacji, ale drogę do siatki zagrodził mu Adam Noskowiak. Golkiper Tęczy stał się niemal bohaterem – jego fantastyczne interwencje (w tym ta kluczowa „setka”) na długo zapadną w pamięć zielonogórskim kibicom.

Wojna nerwów na linii 7. metra

Regulaminowy czas gry zakończył się remisem 34:34, co oznaczało jedno: rzuty karne. W nich zimną krew zachowali akademicy. Podczas gdy gospodarze dwukrotnie obijali poprzeczkę, Olimp AZS UZ bezlitośnie wykorzystał swoje szanse, wygrywając serię siódemek 4:2.